Drogi wolności

MARIA BIERNACKA

Marynia jest starsza o rok od Haliny. Ich losy i charaktery różnią się jak dzień i noc. Marynia od najmłodszych lat przejawiała zmysł praktyczny, była tą najgrzeczniejszą i najbardziej chętną do niesienia pomocy nawet zranionej muszce. To ona ma największe trudności, by przeciwstawiać się naciskom i dominującym naturom dwóch sióstr oraz reszty rodziny.

Wiecznie chce wszystkich zadowolić, sama jednak zapomina, co dla niej jest najważniejsze. Chociaż często się uśmiecha i stara się każdemu powiedzieć dobre słowo, sama wydaje się wiecznie czymś zmartwiona. Dźwiga na swoich barkach całe zło tego świata i koniecznie chce mu jakoś zaradzić. Nie ma w niej pasji czy wybujałego temperamentu, ale nadrabia te braki innymi zaletami: konsekwencją w realizacji planów, skromnością i cierpliwością, a czasem nawet romantyzmem. Na Maryni można polegać.

Po maturze pod naciskiem ojca zaczęła naukę w Prywatnej Szkole Handlowej w jej nowym budynku przy ulicy Kapucyńskiej 2. Szkoła ta przygotowywała słuchaczy (i kilka zaledwie słuchaczek) do zawodu kupieckiego. Marynia dwoiła się i troiła, by osiągnąć wystarczająco dobre wyniki. Wierzyła, że musi pomagać ojcu, który bez niej się w firmie na starość nie obędzie. Co z tego, skoro zarządca Domu Wydawniczego, wiekowy Maurycy Starzewski, ewidentnie lekceważy córkę szefa, traktując jej umiejętności w kategoriach niedźwiedziej przysługi?

Marynia bardziej nawet niż w wydawnictwie spełnia się zatem podczas Wielkiej Wojny jako wolontariuszka w wojskowym lazarecie. Jest odporna i wytrzymała na widok śmierci bardziej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Robi tam wszystko, co w danej chwili trzeba. Dziewczyna podoba się mężczyznom, sama jednak tego nie zauważa albo lekceważy. Wydaje jej się, że ludzie z zasady są dla niej mili, ale nie wie, że zawdzięcza to nie tylko swojemu usposobieniu, ale też urodzie.